PostHeaderIcon Historia jednej podróży

Są takie książki, które zapadają na zawsze w pamięć. I to nawet nie jest kwestia tego, że są to literackie arcydzieła, to po prostu bardzo dobre książki, takie, które mają w sobie to coś. Książkę Życie Pi Yanna Martela przeczytałam zupełnie zanurzywszy się w opisywany świat. To było fascynujące, mocne przeżycie, bo rzeczy najprostsze mają największą siłę oddziaływania. A Życie Pi to właśnie taka zupełnie prosta, ale jednocześnie niesamowita, nieprawdopodobna historia. Historia, która wydarzyła się naprawdę.

Oto nastoletni chłopiec po katastrofie statku na którym płyną ze swoimi rodzicami, jako jedyna ocalała osoba dryfuje w szalupie ratunkowej z 5 zwierzętami. Kaprys losu powoduje, że ta pseudo Arka Noego pozwala w pierwszym momencie przeżyć, po czym każe walczyć o życie. Wszyscy którzy przeżyli są od siebie zależni, zagrażają sobie, każdy próbuje przeżyć, a zwycięży silniejszy. Pi, czyli Piscine Patela musi wykorzystać całą swoją wiedzę, niewielkie doświadczenie życiowe i niewątpliwie intuicję, aby przeżyć w oczekiwaniu na ratunek. To jest walka o życie, z przyrodą, z Innym, który też chce przeżyć, z sobą samym. Na końcu Pi pozostaje sam na sam z tygrysem bengalskim.

Przez 227 dni dryfują razem po wodach Pacyfiku w dziwacznej symbiozie. Życie Pi to historia niesamowitego hartu ducha, jakieś kosmicznej wewnętrznej siły. To jedna z tych książek, które WARTO przeczytać…

Podziel się na:
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Mixx
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Wykop

Skomentuj

You must be logged in to post a comment.